Projektowanie stron internetowych ideox.pl

projekt Mustang

 

Jawa 50 "Mustang", bo tak zwyczajowo nazywa się model 223.250 P, to kolejny motocykl w mojej skromnej kolekcji. Zajmuje on szczególne miejsce na mojej liście, ponieważ był to pierwszy motocykl, na którym uczyłem się jeździć. Opowiem tutaj jego ciekawą historię.

    Otóż wszystko zaczęło się rok przed wyprodukowaniem tego egzemplarza, kiedy to mój dziadziu, jako dyrektor szkoły podstawowej w Niegłowicach (powiat Jasielski, woj. podkarpackie) napisał pewne podanie. Rzecz miała miejsce dokładnie 1 kwietnia 1978 rok. W gazecie zatytułowanej "???" ukazało się ogłoszenie, mówiące o tym, że każdy nauczyciel ma możliwość otrzymania talonu na motocykl, jedyne co musi zrobić to wysłać podanie do centralnego ośrodka nauczycielstwa polskiego. Jak napisali, tak mój dziadziu zrobił. Tego samego dnia napisał i wysłał podanie do związku  w nadziei na otrzymanie takiego talonu. Minął tydzień i w kolejnym numerze gazety ukazało się sprostowanie do ww arykułu mówiące zkolei, że był to zwyczajny prima-aprilisowy dowcip i raczej żadnym talonów za nic nie ma do rozdania. Sytuacja w szkole była śmieszna i niektórzy nabijali się z nadgorliwości mojego dziadzia. No w sumie i on to wspomina ze śmiechem, więc był to raczej ogólnie śmieszna sytuacja. 

     Od zdarzenia z artykułem minął około rok. Któregoś pięknego dnia zadzwonił telefon do szkoły. Jakiś Pan po przedstawieniu się, zapytał, czy nadal podanie jest aktualne. Zdziwienie, bo o podaniu mój dziadziu już dawno zapomniał. Potwierdzając dowiedział się o co tak naprawdę chodzi. Okazało się, jak się pewnie każdy domyśla, że przydzielono mojemu dziadziowi talon na motocykl , a w zasadzie na motorower. Zaskoczenie było ogromne. Podanie mojego dziadka przeleżało rok w jakichś papierach i gdy takowe talony na motorki były do rozlosowania wśród nauczycieli z całego kraju, jego było na 1 miejscu. Tak oto wszedł w posiadanie Jawki prosto z salonu. Motorower zarejestrował na córkę (moją mamę).

     Jawka jak widać do dzisiaj jest w naszej rodzinie i w zasadzie jestem 3 pokoleniem, który ją użytkuje. Po drodze jeszcze jeździli na niej moi kuzynowie. Powiem szczerze, że na to co ona przeszła to jest w naprawdę dobrym stanie. Uczyłem się na niej stuntu :D i zasmakowała nawet offroadu, na torze stworzonym na pobliskiej łące - teraz wiem, że była to głupota dzieciństwa, ale za nic bym tego nie zamienił. Każdy z was zapewne ma takie wspomnienia związane z jednośladami, które jeszcze będą opowiadane dzieciom i wnukom. Teraz Mustang służy już tylko weekendowo kilka razy w roku, gdy odwiedzam swój rodzinny dom. 

Poniżej kilka zdjęć bestii :)